Moja droga do alkoholizmu

Zdjęcie autorstwa freestocks.orgPexels

Ani alkohol, ani życie z alkoholikiem nigdy nie było mi obce. Mój ojciec był alkoholikiem, moi wujkowie byli alkoholikami. Jednak sama nigdy nie myślałam że ja też będę zaliczać się do tego grona. Baaa… powiem więcej bardzo bliski był mi stereotyp ,iż alkoholik to pije pod sklepem, awanturuje się, przewraca po rowach….. Mniejsze ilości alkoholu wypijałam od zawsze, pierwsze piwo w wieku 17 lat, imprezy w szkole średniej, potem na studiach. Wtedy picie było czymś fajnym, można się było wyluzować , zabawa była przednia , było się z czego pośmiać następnego dnia. Wtedy jeszcze picie było bezpieczne. Z czasem jednak stawało się coraz większą częścią mojego życia. Długo nie piłam. Zaszłam w ciążę , urodziłam córeczkę , potem też okazyjnie wypijałam na imprezach jednak już nie było tak bezpiecznie gdyż coraz częściej się upijałam ale wtedy nie widziałam w tym żadnego problemu. Oprócz kaca nic więcej złego się nie działo. Po rozwodzie z ówczesnym mężem przestałam pić zupełnie , nie żebym miała takie postanowienie po prostu nie miałam takiej potrzeby , zaczęłam ćwiczyć dbać o siebie – wiecie o co chodzi typowa baba, ja ci pokażę co straciłeś 🤣. Baby to są baby 🤣🤣🤣🤣🤣.

W pracy spotkałam dawną koleżankę z podstawówki, odnowiłyśmy znajomość, spotykałyśmy się coraz częściej. Ona popijała dużo, do pracy przychodziła z „turbocolą”, ciągle dzwoniła żeby jej coś podwieźć . Robiłam to i z czasem sama się do niej zaczęłam przyłączać i od czasu do czasu popijać. Na jednej z dyskotek poznałam swojego obecnego narzeczonego. Niestety lubiącego wówczas imprezować . Ciągłe wizyty u szwagra , imprezy , dyskoteki i picie. Zaczęło mi się to podobać…. Jednak po jakimś czasie zdecydowaliśmy się na dziecko więc miałam przerwę w piciu, jednak już wtedy było kiepsko. Pamiętam jedną z pierwszych imprez po urodzeniu synka, jak się cieszyłam że mogę się napić (nie karmiłam piersią). Te ostatnie dwa lata to było powolne staczanie się na sam dół. Codzienne wieczory przy piwku, imprezki przy drineczkach… było tego masa. Nie pamiętam kiedy to się dokładnie stało ale jakoś tak przed rokiem zaczęłam popijać na kaca, potem popijać w ciągu dnia dla lepszego samopoczucia , aby uspokoić nerwy ( kochana teściowa 😍😂). Im więcej alkoholu tym więcej problemów , z moim Panem B. nic już się nie układało dochodziło nawet do rękoczynów , ciągłe kłótnie więc i alkoholu było coraz więcej. Coraz częściej byłam podejrzewana o to że piję, jednak jak każdy alkoholik byłam mistrzem kłamstwa i manipulacji. A to ciśnienie, a to puls (nawet byłam u kardiologa i brałam leki bo faktycznie był za duży), a to zmęczona, to głowa – nie zaliczyłabym dziś tych wszystkich wymówek. Tak samo jak sposobów żeby przemycić alkohol do domu, aby go kupić aby go wypić. Nie zlicze ile razy budziłam się rano nie pamiętając co robiłam , co mówiłam, posiniaczona , z dziwnymi ranami. Raz pomyślałam drzwi i zamiast do łazienki wyszłam na klatkę i spadłam, złamałam rękę , innym razem kości śródstopia, niezliczone rany i zadrapania, potluczenia. Aż pewnego dnia – była to niedziela jeszcze na wczorajszych oparach pojechałam do lasu po drodze kupując 0,5l wypiłam z połowę i wsiadłam do auta. Wypadek bez osób trzecich, dostrzętnie zniszczony samochód (nie mój ), złamane żebra, utrata prawa jazdy i nie mała kara finansowa to było moje dno, tym bardziej że później jeszcze nie raz wypiłam. Jednak zdecydowałam się na terapię , trafiłam w cudowne miejsce z super kadrą terapeutów , trafiłam na super ludzi i dzięki temu mogę pisać ten blog jako osoba trzeźwa. Moje życie zaczyna się rano, a kończy się gdy idę spać, wczoraj i jutro dla mnie nie istnieje. Ważne jest dziś , „dziś nie piję” to sobie powtarzam każdego ranka i tego się trzymam z całych sił.

  2 comments for “Moja droga do alkoholizmu

  1. Marzena
    19 grudnia 2020 o 18:33

    Super tak trzymaj kochana…ja mam modlę się żebym wkrótce też podjęła taką decyzję jak na razie to już mogę powiedzieć że mam problem. piciem ale tak bardzo bym chciała żeby ktoś się pojawił i powiedział pomogę ci w tym….

    Polubione przez 1 osoba

    • 19 grudnia 2020 o 19:02

      Marzeno pomoc innych jest ważna jednak to Ty musisz najbardziej chcieć sobie pomóc. Wiem sama po sobie że dopóki sama nie podjęłam decyzji o terapii ani prośby ani groźby nie pomagały. Ciągle myślałam że sama dam radę ale niestety bez pomocy naprawdę dobrej terapii i dobrych terapeutów nie dałabym rady do dziś. Zapraszam cię do śledzenia mojego bloga wkrótce zamieszczenie post właśnie o tym jak zdecydowałam się na terapie, o swoim dnie które osiagnelam.

      Polubienie

Odpowiedz na Aga Alkoholiczka Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: